Zabieram Cię w orientalną podróż....znajdziesz tutaj inspiracje i pomysły na łączenie znajomego rękodzieła ze Wschodnimi inspracjami, lecz nie tylko...

Let me take you in the Oriental Journey...You`ll find here mixing of Western craft ideas with Eastern inspiration, but not only....

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stemple i tusze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stemple i tusze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 maja 2012

oj tam, oj tam...

Ktoś komu pokazywałam swoje ostatnie wytwory rzucił mimochodem, to papier już nie??? Oj tam, oj tam, papier japoński -miłość mojego życia- powiedzmy, że przechodzimy mały kryzys albo że biorę od niego mały urlop, bo rozwodu napewno nie będzie :D. Jednak teraz mam swój kolejny czas poszukiwań, więc poszukuję, i okazuje się, że po drodze mi ze szmatkami. Maszyny nadal się boję, ale za to staram się zaufać do końca własnym łapkom. Wyszło mi znowu coś dość pracochłonnego. Motywy z kwiatami i doodlami  do kartek na Dzień Matki. Nie mogłam się powstrzymać- wszystkie kolory  nadałam szmatkom bądź ecolinami bądź disstresami:)

Someone who saw my latest creations said- the paper yet not? Oh well, oh well, japanese paper, love of my life-let's say we pass a crisis or we take little vacation fromeach other, because divorce is impossible :D. But now I have my next period of searching and discovering my own creativeness, so I`m looking for, and it turns out that the fabrics and stitching is for me. Sewing machine is still a monster for me but I tend to trust my own hands. I made something quite laborious once again. Motifs of flowers and doodle for Mother's Day cards. I couldn`t stop, all the colors are made of aquarel and distress inks.

rose flower Flower 2

niedziela, 8 kwietnia 2012

W ręku zielony badylek...

Poszukując wciąż prawdziwej siebie i czekając na powrót do twórczych chęci ...odnalazłam na chwilę tę radość w czymś kolorowym, radosnym, niewymuszonym i zupełnie innym niż dotąd.
To moje chyba drugie w życiu LO, przy tym przewrotne, bo przy użyciu aż trzech kawałków papieru. I jeden można potraktować nawet symbolicznie...:P Który to? wiecie?

Looking for real myself, and still waiting for a return to creative desire and joy .... I found the emotions for a moment in something colorful, joyful, unforced and totally different than before.
This is probably my second LO in my life, at the same perverse, because with only three pieces of paper. And the one can be treated even symbolically ...: P What is it? Do you know?


Princess Rozalia

piątek, 11 listopada 2011

Jeszcze daleko...

... do kwietnia, czyli pory kwitnienia  magnolii w Polsce i mojej ulubionej pory roku, kiedy wiosna jeszcze nie w pełni, ale wszystko już tętni chęcią do życia. Jednak ja już o niej myślę i zastanawiam się jak zignorować wszystko, co z zimą związane.  Bo jej bardzo nie lubię, a może w tym roku nie przyjdzie...? A ta magnoliowa dziewuszka z paluszkiem w buzi to chyba mój najbardziej mixed mediowy obrazeczek:) mnóstwo inków i mistów, zaczynam je bardzo lubić po swojemu. Już wstawiona na półeczkę do Etsowego sklepiku.

It`s far from April, the month of blooming magnolia trees in Poland - my favorite time of year, when spring hasn`t been yet in fully, but everything is vibrant with a desire to live.  But now I think about it and wonder how to ignore everything related to winter. Because I really don`t like it, and maybe this year winter will not come ...? And the magnolia little girl with finger in her mouth is my  probably the most mixed media  made picture:), a lot of of inks and mists, I start to like them very own way. Already put on the shelf for Etsy shop.

Under magnolia tree


Under magnolia tree


Under magnolia tree

wtorek, 12 lipca 2011

Pozlotowo...

Ale się działo!!! Będę jeszcze dłuuugo wspominać weekend spędzony pracowicie na Dolnośląskich Letnich Warsztatach Craftowych. Było fantastycznie, ale tak pracowicie i wyczerpująco że na śmierć zapomniałam o zabranym przecież specjalnie aparacie, więc niestety nie pokażę własnej relacji bezpośredniej.  Zaproszę do obejrzenia sporej dawki fotek zrobionych przez  Dorotę-  mo-mentalnie-ja.
Ja podkradnę jedno zdjęcie podsumowujące wg mnie, to co mnie najlepszego poza frajdą warsztatowo-pokazowo-sklepową spotkało we Wrocławiu. 
Oto Dorota w czerwonym fartuszku-znaku rozpoznawczym ekipy Kwiatu Dolnośląskiego, Wolfann-moja twórcza guru po zakończonych warsztatach z szycia notesów, na których po raz pierwszy zostały zaprzęgnięte do pracy papiery japońskie z moligami.pl i ja, po pokazie zakładania kimona, kończącym sobotni program.
Dzięki Dorocie i Wolffan unosiłam się metr nad ziemią dzięki ich serdeczności i masie ciepłych i budujących słów. Dziękuję :*



Bardzo żałuję, że mam żadnego zdjęcia z Asieńką z  Ładnerzeczy.pl, od której dostałam niezwykły prezent, który bardzo mnie wzruszył-kimono wykonane w technice pergaminowej ozdobione papierem  z serii chiyo z kolekcji moligami.pl. Też muszę podkraść zdjęcie:) Ta niezwykle utalentowana kobieta wyczarowuje cuda zarówno w technice pergaminowej jak i w kartonażu, który to ostatni  dzięki niej na nowo odkryłam i stawiam  pierwsze pewniejsze kroki. Asiu, bardzo dziękuję Ci za pomoc!!!


Dziękuję również niezmordowanej Katarinie, która podjęła się oprowadzenia nas po starym Wrocławiu, gdyby nie ona zapewne przegapilibyśmy niezwykłe i unikatowe zjawisko-wrocławskie krasnale, odtąd towarzyszące nam w  tej wieczornej przechadzce po wrocławskiej starówce, która mnie niesamowicie zauroczyła.   
A oto krotka relacja z samego DWLC:
Pierwszy dzień obecności składu papieru japońskiego moligami.pl, czyli sobota upłynął pod znakiem pokazów. Najpierw spora grupa osób dzielnie próbowała sił w technice origami-kwiaty składane w technice tsumami kanzashi oraz modułowej cieszyły się takim powodzeniem, że składanie przeciągnęło się grubo poza harmonogram. Podobnym zainteresowaniem cieszyły się podstawy kartonażu, na których pokazywałam   wdzięczne  efekty zastosowania papieru japońskiego przy oklejaniu pudełka w formie exploding box.
Między pokazami we wczesnych godzinach popołudniowych odbyła się giełda, podczas której sklepy uczestniczące w zlocie mogły pokazać swoją ofertę. I tutaj zbliżam się do radosnej informacji-Podczas giełdy światło dzienne ujrzał najnowszy produkt moligami.pl, czyli kolekcja stempli na cztery Koty i pana Żuka. Zwierzaczki zaprojektowane przez moją przyjaciółkę Martę spotkały się bardzo pozytywnym obiorem i  zainteresowaniem, premiera okazała się bardzo udana!. A teraz koteczki i żuk dostępne są w moligami.pl.















Natomiast niedziela upłynęła pod znakiem warsztatów. Pracowaliśmy w dwóch grupach nad letnią kompozycją papierową w technice origami, tzw. oribaną.  Mimo męczącego upału z zapałem składaliśmy kwiaty powoju, masę listków oraz bardzo wdzięczną i dekoracyjną, modułową różę, a wszystko umieściliśmy w papierowym pojemniczku w formie półokrągłej wazy wg projektu Katrin Schumakov z oriland.com, której dziękuję serdecznie za zgodę na wykorzystanie tego modelu na warsztatach! Przypomnę, ze cały dochód z warsztatów zostaje przekazany na konto Ambasady Japońskiej  na cel związany z odbudową zniszczeń po marcowym tsunami w Japonii.





Te dwa dni były bardzo intensywne, ale już teraz nie mogę się doczekać kolejnej okazji do spotkania się z niesamowitymi Wrocławiankami!!! Mam więc nadzieję, ze do rychłego zobaczenia!!!


poniedziałek, 27 czerwca 2011

Nieśmiało...

... pokazuję swoją najnowszą Nieśmiałą piękność otoczoną tłem, własnoręcznie zdistressowanym i przyprawionym nutą glimermistów, od kupna których nie mogłam się powstrzymać ostatnio. Nareszcie efekt rodem ze starego drzeworytu. "Nieśmiała" powędruje na półeczkę do  sklepiku na etsy, w którym moja kolekcja piękności czeka na podbój świata :DDD. 




shyness


shyness


shyness

czwartek, 31 marca 2011

Wiosenny pillow book




Coś co tygryski lubią najbardziej...;)
Nadrabiam  zaległości, ten album zaprzątał moją głowę  spora część marca.
Oklejałam, embossowałam, disstresowałam, przeszywałam, haftowałam,  stemplowałam, składałam, wyciskałam siódme poty z papieru yuzen, uffff....



czwartek, 18 czerwca 2009

kimono-ya-san

Motyw kimona osiągnięty dzięki klasycznemu origami. Składanka nawiązuje do tradycyjnego sposobu ekspozycji kimona-rozpostarte poły oraz rękawy poprzez rozwieszenie na specjanym, bardzo szerokim wieszaku, a raczej stojaku. 





wtorek, 16 czerwca 2009

haiku


***

JAKŻE CHIAŁBYM ZOBACZYĆ

MIĘDZY KWIATAMI O ŚWICIE

TWARZ BOGA...

                                                                 

                                                                Basho`

***

calineczki

Ciąg dalszy moich wersji calineczek, tym razem wersja pure orient:)
Poprzednia fotka ukazywała dość luźny zbiór pierwszych prób i wariacji w tej technice, swobodnie podchodząc do kwestii obróbki zdjęć ujawniłam ich krzywizny i niedoskonałości związane z mikroskopijnością placu roboczego:)
Dokumentacja tej serii wyszła spod rąk mojego kochanego, perfekcjonistycznego męża:)
Papier z motywem złotych liści bambusa-red bamboo wood od londyńskiego Falkiners`a.
Jedną z calineczek pozostawilam bez żadnych elementów dodatkowych, właśnie po to, by uczcić minutą ciszy;) piękno tego rodzaju papieru.

wtorek, 9 czerwca 2009

całkiem crafciarsko:)

Śledzę różne ciekawe pomysły, myki, techniki  wśród naszych polskich, zdolnych scraperek i postanowiłam trochę się pobawić.

...ostatnio zafascynowała mnie technika inchies...

Daleko mi do umiejętności i kreatywności niektórych z twórczyń tych miniaturek nazywanych popularnie calineczkami, ale jak zawsze pierwsze koty za płoty...

Przy okazji chciałam podziękować  Paperince za wyróżnienie, serce moje urosło od tej chwili:)

sobota, 23 maja 2009

Mała maiko

***

A jednak udało mi się przygotować coś małego ciemną nocą, echh....maiko są wdzięczne i nie tak pracochłonne, jak gejsze w dawnym wielowarstwowym, nonszalanckim stylu  rodem z drzeworytów ukiyoe...

Maiko, czyli młode gejsze praktykantki, to barwne motyle ostatnich dzielnic  tzw. świata wierzb i kwiatów jak określana jest ta branża w Japonii. Długie rękawy barwnego i niezwykle strojnego kimona furisode i niezwykle efektownie zawiązany pas maru obi (4-5 metrów długości) z jego końcami swobodnie zwieszającymi się do kostek to najbardziej typowe elementy pozwalajace rozpoznać maiko w tym jednolitym wydawałoby się cechu. Nic bardziej mylnego, każdy kolejny etap edukacji i przejścia do kolejnej warstwy hierarchii odznacza się pewnymi zmianami w stroju i uczesania, kolorystyki, sposobu wiązania obi. Moja maiko to minarai, czyli dziewczynka dopiero przystepująca do nauki zawodu.

Wykorzystałam mój niedawny e-bayowy zakup zza wielkiej wody-czyli Hero Art soft blossom shadow ink. Jest wspaniały...