Zabieram Cię w orientalną podróż....znajdziesz tutaj inspiracje i pomysły na łączenie znajomego rękodzieła ze Wschodnimi inspracjami, lecz nie tylko...
Let me take you in the Oriental Journey...You`ll find here mixing of Western craft ideas with Eastern inspiration, but not only....
Strona główna/Main page
wtorek, 8 maja 2012
oj tam, oj tam...
niedziela, 8 kwietnia 2012
W ręku zielony badylek...
To moje chyba drugie w życiu LO, przy tym przewrotne, bo przy użyciu aż trzech kawałków papieru. I jeden można potraktować nawet symbolicznie...:P Który to? wiecie?
Looking for real myself, and still waiting for a return to creative desire and joy .... I found the emotions for a moment in something colorful, joyful, unforced and totally different than before.
This is probably my second LO in my life, at the same perverse, because with only three pieces of paper. And the one can be treated even symbolically ...: P What is it? Do you know?
piątek, 11 listopada 2011
Jeszcze daleko...
wtorek, 12 lipca 2011
Pozlotowo...
Te dwa dni były bardzo intensywne, ale już teraz nie mogę się doczekać kolejnej okazji do spotkania się z niesamowitymi Wrocławiankami!!! Mam więc nadzieję, ze do rychłego zobaczenia!!!
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Nieśmiało...
czwartek, 31 marca 2011
Wiosenny pillow book
Coś co tygryski lubią najbardziej...;)
Nadrabiam zaległości, ten album zaprzątał moją głowę spora część marca.
Oklejałam, embossowałam, disstresowałam, przeszywałam, haftowałam, stemplowałam, składałam, wyciskałam siódme poty z papieru yuzen, uffff....
czwartek, 18 czerwca 2009
kimono-ya-san
wtorek, 16 czerwca 2009
calineczki
wtorek, 9 czerwca 2009
całkiem crafciarsko:)
Śledzę różne ciekawe pomysły, myki, techniki wśród naszych polskich, zdolnych scraperek i postanowiłam trochę się pobawić.
...ostatnio zafascynowała mnie technika inchies...
Daleko mi do umiejętności i kreatywności niektórych z twórczyń tych miniaturek nazywanych popularnie calineczkami, ale jak zawsze pierwsze koty za płoty...
Przy okazji chciałam podziękować Paperince za wyróżnienie, serce moje urosło od tej chwili:)

sobota, 23 maja 2009
Mała maiko
***
A jednak udało mi się przygotować coś małego ciemną nocą, echh....maiko są wdzięczne i nie tak pracochłonne, jak gejsze w dawnym wielowarstwowym, nonszalanckim stylu rodem z drzeworytów ukiyoe...
Maiko, czyli młode gejsze praktykantki, to barwne motyle ostatnich dzielnic tzw. świata wierzb i kwiatów jak określana jest ta branża w Japonii. Długie rękawy barwnego i niezwykle strojnego kimona furisode i niezwykle efektownie zawiązany pas maru obi (4-5 metrów długości) z jego końcami swobodnie zwieszającymi się do kostek to najbardziej typowe elementy pozwalajace rozpoznać maiko w tym jednolitym wydawałoby się cechu. Nic bardziej mylnego, każdy kolejny etap edukacji i przejścia do kolejnej warstwy hierarchii odznacza się pewnymi zmianami w stroju i uczesania, kolorystyki, sposobu wiązania obi. Moja maiko to minarai, czyli dziewczynka dopiero przystepująca do nauki zawodu.
Wykorzystałam mój niedawny e-bayowy zakup zza wielkiej wody-czyli Hero Art soft blossom shadow ink. Jest wspaniały...












